czwartek, 11 marca 2010

Koncert blusowy Joanna Pilarska BAND w ASK

Zawsze twierdziłam, że praca na uczelni to bardzo interesujące zajęcie, między innymi ze względu na to, że ma się okazję poznać wiele ciekawych osób.
Jedną z takich ciekawych osób jest mój kolega z Instytutu - Władek, który oprócz nauki interesuje się również muzyką. Kilkukrotnie miałam okazję słuchać jamów między innymi w jego wykonaniu i za każdym razem były niesamowite.

Teraz postanowił oprócz tworzenia muzyki, zająć się również jej słuchaniem i zaprosił do Częstochowy Joannę Pilarską BAND, organizując jej występ w Klubie Muzycznym ASK. Koncert odbędzie się 25-go marca o godzinie 20.

Poniżej plakat, a więcej szczegółów tutaj

oraz mała próbka, znaleziona na youtube

niedziela, 28 lutego 2010

Posadź drzewo

Kilka tygodni temu napisał do mnie kolega i powiedział, że właśnie posadził drzewo i że ono sobie teraz będzie rosło powoli.
Odpowiedziałam mu, że drzewa zazwyczaj rosną powoli, a poza tym lutym się drzew nie sadzi, zwłaszcza że wtedy były straszne ilości śniegu i było bardzo zimno.
Odpowiedział mi że znam się na sadzeniu drzew, tak jak on na żeglarstwie i żebym zwyczajnie klikała: http://fangorn.posadzdrzewo.pl

Cóż pozostało...
Klikam :)

sobota, 27 lutego 2010

Już nie zapomnisz o załączniku

Dziś przez przypadek odkryłam jak gmail myśli za użytkownika. Wysyłałam maila, gdy zobaczyłam komunikat:
Czy miały zostać załączone pliki?
Twoja wiadomość używa wyrażenia "wysyłam", ale nie załączono żadnych plików. Czy mimo to wysłać wiadomość?


Chyba każdemu zdarzyło się wysłać bardzo ważnego maila i zapomnieć dodać załącznik.
Google myśli za nas i bardzo dobrze :)

sobota, 6 lutego 2010

Relacja z rejsu, część 3 i ostatnia

Dziś ostatnia część relacji z rejsu i przy okazji mała lekcja żeglarstwa dla wszystkich leszczy takich jak ja :)

Oto są rybki, które często można zobaczyć pływające w wodzie

choć zdarzają się również większe sztuki, które trudniej sfotografować.

To jest jacht, którym się pływa:

a cała reszta to wrogie_jednostki_nieprzyjacielskie, które bezwzględnie należy zwalczać. Jednej nawet daliśmy radę :)

ale tylko tej jednej, reszta nam się oparła i popłynęła dalej, co wodać np. tutaj

W nagrodę pocieszenia postanowiliśmy podziwiać kwiatki, które kwitną w grudniu na wyspie Olib

lub poszukać Kapitana, który schował się za drzewem w Zadarze

lub iść na zakupy i kupić sobie nowe butki

Niestety nie mieli mojego rozmiaru.
Po zakupach zawsze robię się głodna więc po powrocie na jacht można się posilić z takich ładnych miseczek

i takich ładnych kubków


Ale wracajmy do sedna rzeczy.
Lekcja żeglarstwa

To biało-czerwone to nie jest flaga, a bandera.
To żółte przy burcie to life_lina, do której należy się przypiąć, żeby nie wypaść za burtę, bo przecież nikt by po Ciebie nie wrócił, a nawet gdyby wrócił, to niewiele by to mogło dać.

Ta lina to talia i nie należy jej dotykać, zwłaszcza gry płynie się za pomocą żagli, a ty - początkujący żeglarzu - jeśli lubisz swoje palce to trzymaj je z dala od tali :) bo możesz je stracić

To jest kabestan i też nie należy go dotykać palcami :)

Na jachcie można za to odpoczywać, pić herbatkę i nic_nie_robić

czego sobie i wam życzę.

środa, 3 lutego 2010

Relacja z rejsu, część 2

Ze względu na miliony maili z prośbami o kontynuowanie relacji z rejsu sylwestrowego, zdecydowałam się ujawnić groźne oblicze mojego Kapitana. Oto ON:

Tak, omc dr inż. Krzysztof Maternicki to MISZCZ w parkowaniu wielkim jachtem w ciasnym porcie. W dodatku jako znakomity kapitan robi wyśmienity grog.
W trakcie niespełna tygodnia przebyliśmy trasę zaznaczoną na poniższej mapie:

Te przerwy w ciągłości czerwonej kreski, to miejsca gdzie się teleportowaliśmy :)

A tutaj inne ujęcie Kapitana, tym razem na lądzie (okolice portowe w Puli):

Przy okazji, ta sama sceneria ze mną i Sznurkiem na pierwszym planie:

Zazwyczaj na wodzie pogoda nas nie rozpieszczała i trzeba się było szczelnie zapakować w sztormiaki i przypiąć szelkami do jachtu:

ale czasami pomimo zimna, deszczu i fal, udawało się przez chwilę zdrzemnąć na podgrzewanym łóżku:


Czasami było również nieco słońca. Można było sobie zrobić spacerek:

albo pogrzać się w słonku, jednocześnie obwąchując Karola:

albo poćwiczyć jogę z Pierwszym Oficerem - Hubertem:


To wszystko działo się za dnia. Nocą oczywiście grzecznie spaliśmy, ale gdybyśmy nie spali, to moglibyśmy oglądać np. takie widoki w Zadarze:


I na zakończenie zdjęcie grupowe

KONIEC, już luty, pora zacząć pracować :)

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Wykład z Technologii infotmacyjnej

Pozdrawiam wszystkich studentów, którzy przyszli na mój wykład i właśnie patrzą jak stworzyć nową notkę na blogu :)

niedziela, 17 stycznia 2010

Relacja z rejsu, część 1

Obiecałam milionom czytelników :) że zamieszczę kilka zdjęć z sylwestrowego wyjazdu na rejs morski do Chorwacji.
Pierwsza część tej relacji, to jedynie kilka fotek z drobnymi komentarzami.

Miałam bardzo groźnego kapitana, który to zaraz po przybyciu na miejsce kazał mi paść na kolana. Stwierdził, że to jedyna możliwość abym z nim popłynęła.
 

Ja oczywiście tego dokonałam eksponując moją wielką pupę, a następnie zaczęłam stawać na głowie:

 

 


 



 








Na początku szło dobrze, ale później ziemia zaczęła się oddalać...
Przy okazji, zadanie na spostrzegawczość: znajdź Agnieszkę :)





Kapitan dał się przebłagać i wpuścił mnie na pokład jachtu.
Eksperyment przeżyłam i byłam zadowolona, choć do dziś mam niewielki ból głowy :)

W kolejnym odcinku ujawnię groźne oblicze kapitana.

PS. Przy okazji dziękuję Sznurkowi za poświęcenie i wejście na maszt w celu zrobienia tych ładnych fotek.
Dziękuję współspaczko :)