Dziś ostatnia część relacji z rejsu i przy okazji mała lekcja żeglarstwa dla wszystkich leszczy takich jak ja :)
Oto są rybki, które często można zobaczyć pływające w wodzie
choć zdarzają się również większe sztuki, które trudniej sfotografować.
To jest jacht, którym się pływa:
a cała reszta to wrogie_jednostki_nieprzyjacielskie, które bezwzględnie należy zwalczać. Jednej nawet daliśmy radę :)
ale tylko tej jednej, reszta nam się oparła i popłynęła dalej, co wodać np. tutaj
W nagrodę pocieszenia postanowiliśmy podziwiać kwiatki, które kwitną w grudniu na wyspie Olib
lub poszukać Kapitana, który schował się za drzewem w Zadarze
lub iść na zakupy i kupić sobie nowe butki
Niestety nie mieli mojego rozmiaru.
Po zakupach zawsze robię się głodna więc po powrocie na jacht można się posilić z takich ładnych miseczek
i takich ładnych kubków
Ale wracajmy do sedna rzeczy.
Lekcja żeglarstwaTo biało-czerwone to nie jest flaga, a bandera.
To żółte przy burcie to life_lina, do której należy się przypiąć, żeby nie wypaść za burtę, bo przecież nikt by po Ciebie nie wrócił, a nawet gdyby wrócił, to niewiele by to mogło dać.
Ta lina to talia i nie należy jej dotykać, zwłaszcza gry płynie się za pomocą żagli, a ty - początkujący żeglarzu - jeśli lubisz swoje palce to trzymaj je z dala od tali :) bo możesz je stracić
To jest kabestan i też nie należy go dotykać palcami :)
Na jachcie można za to odpoczywać, pić herbatkę i nic_nie_robić
czego sobie i wam życzę.